Han Li: Jest kilka powodów dlaczego milczeliśmy

Han Li: Jest kilka powodów dlaczego milczeliśmy

David Han Li wypowiedział się dla Forbes. Oto, co były współpracownik Yonghong Li miał do powiedzenia

 Jesteśmy tylko ludźmi. Jest kilka powodów dlaczego milczeliśmy. Po pierwsze, nie mieliśmy do nikogo zaufania. Chodziło także o brak zaufania do mediów. Zaledwie kilka godzin po podpisaniu umowy z Milanem, nazwiska wszystkich inwestorów wyciekły do prasy. To było coś niesamowitego i zarazem bardzo przykrego. Pojawiły się nawet wycieki informacji z naszych posiedzeń zarządu. Do dziś dzień nie wiemy, kto dostarczał takich informacji do prasy.

 Mocne ataki ze strony mediów zawsze pojawiały się przy okazji ważnych wydarzeń. Pierwszy raz coś takiego miało miejsce w listopadzie 2017 roku, zaraz po podpisaniu umowy na wyłączność na refinansowanie długów. Wówczas pojawił się szkodliwy artykuł z New York Times. Tego samego dnia, kiedy rozpoczęliśmy proces refinansowania długów w Londynie, włoskie media ponownie nas atakowały. Kto miał dostęp do tych wszystkich informacji?

 Nie mamy zaufania do nikogo. Nie chciałem, aby dziennikarze wprowadzali innych w błąd lub przeinaczali to, co mówię. Nagłówki z prasy mogą zostać odebrane jako prawdziwe. Ludzie po prostu chcą usłyszeć i zobaczyć, to co chcą, a media potrafią takimi rzeczami manipulować. Ludzie mogliby się przejmować takimi rzeczami, co mogłoby być naprawdę przerażające. Wolałem więc nie komentować pewnych spraw. 

Yonghong Li? To prawda, posiada on konto na Twitterze (@YonghongLi69). Może on liczyć na pomoc w tłumaczeniu. On tak naprawdę wszystko mówi z głębi serca. Uważa on, że jego głos tak naprawdę nigdy nie został usłyszany i zrozumiany, jeśli chodzi o ostatnie wydarzenia w Milanie za jego kadencji. Jego wizerunek bardzo ucierpiał przez niektóre fałszywe i wprowadzające w błąd informacje. Instynktownie stara się unikać rozgłosu, a to oznacza, że unika mediów. Pan Li uwielbia Twittera. Dzięki niemu może rozmawiać bezpośrednio z innymi fanami, dzielić się swoimi przemyśleniami, słuchać ich opinii, niezależnych od prasy, która mogłaby ponownie źle zinterpretować jego słowa. Kilka fałszywych informacji wpłynęło źle na jego wizerunek, ale Pan Li stara się to poprawić.

Kibicowanie Milanowi? Mecze włoskie piłki nożnej zaczęto nadawać w Chinach na przełomie lat 80 i 90. W tym czasie pokochałem AC Milan. Jest wielu ludzi urodzonych w latach 50 60 70 i 80 którzy mają naprawdę wspaniałe wspomnienia i wielki szacunek dla Milanu, który potrafił wygrywać i zdominować świat piłki nożnej w owym czasie.

 Historia Milanu była dla nas bardzo ważna, podobnie jak dla wielu byłych zawodników. Prawdopodobnie w Milanie jest więcej legend niż nawet w Realu Madryt czy Barcelonie.

 Które legendy są najpopularniejsze w Chinach? Shevchenko, Kaká, Maldini, Gattuso, Pirlo, a nawet Ronaldo i Zlatan oraz oczywiście Van Basten, Rijkaard, Baresi. Takich legend jest naprawdę wiele.

 Będąc dzieckiem, wraz z moimi przyjaciółmi uczyłem się włoskich pieśni o Milanie. Uwielbiam Milan, Włochy i Serie A. 

 Następnego dnia po podpisaniu umowy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że mamy na sobie bardzo duży ciężar. Jako fan piłki nożnej zrozumiałem, co osiągnął Milan. Od teraz byliśmy członkami zarządu. Mieliśmy wiele obowiązków i musieliśmy wziąć na siebie odpowiedzialność. To było dla nas bardzo ważne. Chcieliśmy, aby klub radził sobie jak najlepiej, więc nie było czasu na odpoczynek.

Byliśmy odpowiedzialni za ten klub i miliony fanów, co nie jest łatwe. Chcieliśmy być kochani i szanowani. Każdy tego chce. W pewnym momencie musiałem dostosować się do bycia fanem i bycia częścią tego klubu. Jako właściciele nie byliśmy zaangażowani w codzienne decyzje kierownictwa. Korzystaliśmy z ich porad i omawialiśmy z nimi najważniejsze kwestie. Ostatecznie to każdy musiał wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje. Bardzo starałem się przystosować do nowych warunków pracy. Niestety, pod wieloma względami, zarówno właściciele jak i kierownictwo miało związane ręce.

 Szkoda, że tak to się wszystko potoczyło. Mieliśmy pewne plany i pomysły, które nie były związane z tradycyjnymi dochodami w piłce nożnej. W tamtym momencie nie byliśmy wystarczająco dobrzy, aby konkurować z innymi drużynami w walce o pozyskiwanie dochodów w tradycyjny sposób. Musieliśmy więc działać mądrze. Nasze pomysły były bardzo kreatywne i różniły się od obecnych w świecie piłki nożnej. Dochody to nie tylko merchandising, prawa telewizyjne czy stadion. To coś znacznie więcej. 

 Fani? Są najlepszymi fanami jakich można sobie wyobrazić. Mieli do nas wielki szacunek. Potrafią kochać, o ile wykonujesz dobrą robotę. Problemy nie dotyczyły fanów, ale ludzi wysokiego szczebla, którzy chcieli chronić własne interesy. Próbowali zrobić wszystko, aby się od nas uwolnić. 

Problemy z podwyższeniem kapitału? Myślę, że lepiej nie mówić zbyt wiele na ten temat. To była decyzja podjęta przez chiński rząd, a my musieliśmy to zrozumieć i uszanować

Berlusconi? Zaproponowaliśmy panu Berlusconiemu stanowisko honorowego prezydenta. Na początku zgodził się, ale na kilka dni przed zamknięciem transakcji powiedział, że nie może zaakceptować naszej oferty. Nie powiedział nam, dlaczego zmienił zdanie. Jest wiele powodów, dla których złożyliśmy mu taką ofertę. Stworzył  piękną historią tego klubu. O tym nie można zapomnieć. Byliśmy kimś nowym w tym kraju i mieliśmy nadzieję, że ktoś taki jak on może nam pomóc.

 W klubie piłkarskim nie zarządzasz maszyną, ale tysiącami ludźmi. Jeśli chcesz, aby wszystko działało po Twojej myśli, musisz mieć pewną wizję. Chcieliśmy lepiej zrozumieć kulturę i filozofię włoskiej piłki, ale nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby to zrobić.

 Średnio musieliśmy przeznaczyć około 10 mln euro miesięcznie na spłatę długu. Na początku potrzeby kapitałowe klubu były znacznie mniejsze. Z czasem musieliśmy inwestować więcej w klubowy kapitał. Były to kwoty znacznie wyższe, niż się tego spodziewaliśmy. W pewnym momencie nasz budżet miał już pewną wartość, a zarząd lepiej sobie radził pod względem generowania przychodów.

Media? Ach... Myślę, że do końca traktowali nas inaczej. Pamiętam jak w lutym 2018 roku zapytałem jednego z przedstawicieli funduszu Elliott, czy byli oni odpowiedzialni za przeprowadzanie tych ataków medialnych i czy chcieli w ten sposób zdobyć klub tylko dla siebie. Ta osoba oczywiście zaprzeczyła. Słyszeliśmy o tym funduszu wcześniej i jego reputacji. Nigdy jednak nie wiesz czy przedstawione reporty są rzeczywiście prawdziwe. Gdyby zachowywano się wobec nas jak należy, być może udałoby nam się refinansować dług. Niestety tak się nie stało i nie szło nam tak gładko, jak się tego spodziewaliśmy.

 Chcieliśmy przywrócić klub na właściwe tory. Przez wiele lat Milan milczał i chcieliśmy to zmienić. Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy spojrzeliśmy na sprawozdanie finansowe. Przychody z rynku chińskiego były prawie zerowe. Jednocześnie czuliśmy się bardzo podekscytowani, ponieważ zdaliśmy sobie sprawę z tego, że możemy zrobić coś, co pozwoli zwiększyć przychody klubu na rynku chińskim. Byłby to bardzo dobry początek przywrócenia klubu na właściwe tory. Trzeba było jednak wcześniej rozwiązać pewne sprawy i mieliśmy na to pewne pomysły. 

Myślę, że ludzie odpowiedzialni za Milan nie zdawali sobie sprawy z tego, że ten klub znaczy coraz mniej we Włoszech, że relacje klubu z zagranicznymi kibicami są coraz gorsze, a klub nie jest już stałym bywalcem Ligi Mistrzów. 

Początek końca? Pewnego dnia obudziłem się i koszmar stał się rzeczywistością. To nie był sen. Każdego dnia zastanawiałem się, co powiedzieć w sprawie kolejnych 10 mln euro, które trzeba było przeznaczyć na kolejne podwyższenie kapitału i co stanie się dalej z klubem. Niestety nie otrzymaliśmy odpowiedniego wsparcia ze strony otoczenia. 

 Chcieliśmy po prostu uszanować fanów i włoską kulturę. Mogliśmy mieć w swoim zarządzie wszystkich chińskich dyrektorów, ale tego nie zrobiliśmy z szacunku do tego klubu. Nie chcieliśmy, aby kibice czuli się źle z tego powodu. Dlatego też mieliśmy w swoim zarządzie wielu włoskich dyrektorów. Niestety wiele osób wykorzystywało to przeciwko nam. Cała ta sytuacja była bardzo stresogenna. Do dziś dzień mam blizny na kciukach po wbijanych paznokciach. Tak samo było z panem Li.

Komentarze

  • avatar
    BF
    Ktoś sobie hajs wyprał ;] A drugi podmiot pewnie zyska te 600 mln +
  • avatar
    nerwowy
    swoja droga szkoda tych Chinczykow. zachowali sie od poczatku do konca calkiem fair. jedyny blad jaki popelnili, to oddanie sterow w klubie Fassone i Mirabelliemu. do dzis mam przekonanie (oczywiscie niepotwierdzone), ze brali pod stolem od bylych pracodawcow z Interu drugie tyle, aby tylko doporowadzic Milan do upadku. w tym kontekscie Chinczycy maja racje. zaufali niewalsciwym ludziom, chociaz za nimi zapewne takze stali Chinczycy.
    .
    dziekujemy za splate dlugow Milanu. zrobiliscie naprawde bardzo duzo. moze teraz wielu fanow tego nie dostrzega.
    .
    szkoda rowniez, ze projekt Berlusconiego z Bee Taechaubolem, nie doszedl do skutku. a naprawde mial szanse powodzenia. ale tu najwieksza przeszkoda byl wiek Berlusconiego i finansowa niepewnosc Bee Taechaubola.