Ivan Gazidis - od trudnego dzieciństwa po pracę w Milanie

Ivan Gazidis - od trudnego dzieciństwa po pracę w Milanie

Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że nie jestem zawodowym felietonistą i nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w konstruowaniu tego typu tekstów. Zdecydowałem się stworzyć coś, co pozwoli wam, kibicom Milanu i nie tylko poznać lepiej osobę Ivana Gazidisa, nowego CEO ekipy Rossonerich. Za wszelkie literówki z góry przepraszam. Życzę miłego czytania :)

Kim jest Ivan Gazidis? 

Ivan Efthimos Gazidis urodził się 13 września 1964 roku w Johannesburgu. Jego matka, Dorothea, wywodzi się z bogatej rodziny greckiego pochodzenia. Ojciec Ivana, Costa pochodził z rodziny robotniczej, ale nie poszedł śladami swoich najbliższych i zdecydował się studiować medycynę.

Pierwsze lata życia Ivana nie należały do łatwych. Ojciec aktualnego działacza Milanu został skazany w 1964 roku przez rząd RPA za działania przeciwko apartheidowi. Kiedy Ivan był w ciąży ze swoją matką, jego ojciec przebywał w więzieniu w Robben Island. Strażnicy powiedzieli Coście, że jego syn zmarł podczas porodu, co nie miało nic wspólnego z prawdą. Ojciec Gazidisa został zwolniony w 1967 roku, ale został poddany inwigilacji, przez co nie mógł przebywać w jednym pokoju z więcej niż dwoma osobami. Ponadto Costa znalazł się na czarnej liście lekarzy, co ograniczało mu prawo wykonywania zawodu w RPA.

Dwa lata później jego rodzina zrezygnowała z południowoafrykański paszportów i udało się na emigrację do Wielkiej Brytanii bez żadnych środków do życia. Rodzina Gazidisów mieszkała w osiedlach komunalnych w Edynburgu i Portsmouth. Po jakimś czasie Ivan i jego matka, Dorothea przenieśli się do Manchesteru. Tam właśnie młody Ivan uczęszczał do szkoły podstawowej, gdzie rozpoczynał karierę jako piłkarz.

W latach 70. Gazidis przeniósł się do Portsmouth. W klubie Fratton Park stawiał pierwsze kroki w profesjonalnej piłce nożnej.

W 1982 roku Ivan dostał się na prawo na Uniwersytecie w Oxfordzie. Studia prawnicze nie zakończyły definitywnie jego sportowej kariery. Młody Gazidis dołączył do drużyny akademickiej Oxford Blue. W 1984 i 1985 roku został dwukrotnie wyróżniony i otrzymał możliwość gry przeciwko drużynie uniwersyteckiej Cambridge. W 1986 roku zakończył on studia prawnicze [w Wielkiej Brytanii prawo studiuje się 3-4 lata, przyp. red.]

Piłka nożna nie była jedyną pasją młodego Afrykańczyka. W latach szkolnych Ivan był perkusistą w co najmniej dwóch szkolnych w zespołach rockowych. Przez nauczycieli i znajomych był uważany za muzyczny talent.

Emigracja do Stanów Zjednoczonych i początek kariery za biurkiem:

W 1992 roku Gazidis przeniósł się do Los Angeles, gdzie pracował dla kancelarii Latham & Watkins. Jego przygoda z prawem nie trwała zbyt długo.

W 1994 roku dołączył do zespołu, który był odpowiedzialny jest za założenie Major League Soccer, znanej szerszemu gronu jako MLS. 

W latach 2001-2009 Gazidis był zastępcą Komisarza MLS. W tym czasie nadzorował on kluczowe decyzji strategiczne i biznesowe MLS oraz dział marketingu Soccer United, którego był prezesem. Ponadto Gazidis miał swój niemały udział w promowaniu meksykańskiej federacji piłki nożnej i Złotego Pucharu CONCACAF [ turniej rozgrywany przez członków konfederację piłki nożnej Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów, przyp.red.].

W styczniu 2009 roku dołączył on do Arsenalu, w którym przez prawie 10 lat sprawował funkcję dyrektora generalnego.

Osiemnastego września bieżącego roku, angielski klub podał do wiadomości, że Ivan Gazidis zdecydował się dołączyć do Milanu, a jego współpraca z dotychczasowym pracodawcą zakończy się 1 grudnia.

Od tego właśnie dnia 53-latek sprawuje obowiązki CEO Milanu. Gazidis został oficjalnie zaprzysiężony na nowym stanowisku 5 grudnia.


Dlaczego Gazidis, a nie np. Krystyna z gazowni?

Milan nieprzypadkowo zatrudnił Ivana Gazidisa jako nowego CEO. Głównym zadaniem 53-latka jest zwiększenie przychodów klubu z via Aldo Rossi oraz powrót do Ligi Mistrzów [źródło: La Gazzetta dello Sport].Jeśli chodzi o pierwszy z wymienionych aspektów, urodzony w Johannesburgu działacz może pochwalić się całkiem sporym doświadczeniem.

Będąc w szeregach Arsenalu niejednokrotnie zwiększył on w znaczący sposób zasoby klubowej kasy.

Przykłady:

- Umowy ze sponsorami technicznymi:

W latach 2007-2014 ekipa The Gunners była związana umowa z Nike. Siedmioletni kontrakt pomiędzy stronami gwarantował angielskiemu zespołowi przychody na poziomie 7,86 mln funtów [liczba podana w zaokrągleniu, wartość całego kontraktu wynosił 55 milionów funtów, przyp.red.]. Ivan Gazidis zdecydował się jednak nie kontynuować współpracy z amerykańską firmą i nawiązał współpracę z Pumą. Dzięki umowie z niemiecką firmą, Arsenal otrzymywał co sezon 30 mln funtów (w sumie to dalej otrzymuje). Umowa ta obowiązuje do 30 czerwca 2019 roku.
Jak się później okazało dla urodzonego w Afryce działacza to było za mało.

Od 2019 roku sponsorem technicznym Arsenalu będzie Adidas. Na mocy pięcioletniego kontraktu, drużyna z północnej części Londynu będzie otrzymywać aż 60 milionów funtów co sezon. Kwota ta sama w sobie robi wrażenie, przynajmniej na mnie.

- Umowy ze sponsorami tytularnymi

Pierwszym przykładem jaki  kontrakt z liniami lotniczymi Emirates.

Jeszcze nie tak dawno Arsenal był związany z Emirates pięcioletnią umową, która gwarantowała mu 10 mln funtów za sezon. Od 2019 roku kwota ta wzrośnie o 30 milionów funtów i będzie obowiązywać do 2024 roku. Cała wartość kontraktu wynosi 200 milionów funtów.

Drugim i zarazem ostatnim przykładem jest napis na jednym z rękawów koszulek ekipy The Gunners "Visit Rwanda". Arsenal podpisał trzyletnią umowę z afrykańskim państwem, na mocy której będzie otrzymywać co sezon 30 milionów funtów. Jak widać na z pozoru niewinnym znaczku na trykocie można zarabiać naprawdę spore pieniądze.

Kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść Ivan Gazidis jest rozwój skautingu Arsenalu. Dzięki jego działaniom na Emirates zagościł tacy piłkarze jak Hector Bellerin (wychowanek FC Barcelony), Konstantinos Mavropanos (uważany za wielki talent greckiej piłki) czy Matteo Guendozi, który w wieku 19 lat zdołał rozegrać 12 spotkań w Premier League, a we wszystkich rozgrywkach pojawił się łącznie 19 razy.


Każdy ma swoje grzeszki...

Jak wszyscy wiemy, nie ma ludzi idealnych. Pomimo wielu sukcesów na poziomie marketingowym i finansowym, Gazidis budzi mieszane uczucia w środowisku The Gunners.

 Podstawowym zarzutem wobec Afrykańczyka było kontynuowanie współpracy z Arsenem Wengerem, choć w takich latach zespół nie radził sobie dobrze. W ostatnich dwóch sezonach, Arsenal nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów, co uznano za wielką porażkę nie tylko zespołu, ale także obecnego kierownictwa, w którym do 30 listopada wysiadał właśnie Gazidis. Co prawda 53-latek zdecydował się w czerwcu tego roku zastąpić Wengera na rzecz Unai Emery'ego, ale wielu fanów wciąż ma mu za złe tak długie kontynuowanie współpracy z 69-latkiem.

Sprzedaż czołowych zawodników

 Niektórzy fani The Gunners wciąż pamiętają o transferze Cesca Fabregasa do FC Barcelony, sprzedaży Robina Van Persiego do Manchesteru United, do jednego z największych oponentów Arsenalu czy odejściu Alexisa Sancheza do ekipy Czerwonych Diabłów.

Z tego co mi wiadomo wspomniani wyżej zawodnicy sami wyrażali chęć odejścia z Emirates. Hiszpan chciał wrócić do klubu, w którym stawiał pierwsze kroki i przede wszystkim zdobywać trofea, na które nie mógł liczyć w Arsenalu.

 Podobne aspiracje związane z trofeami mieli Holender i Chilijczyk, z czego ten drugi od jakiegoś czasu nie czuł się dobrze w Arsenalu i chciał za wszelką cenę zmienić przynależność klubową

Według mnie obwinianie Gazidisa za te transfery nie ma żadnego sensu.

Jak mówi pewne polskie stwierdzenie:

Z niewolnika nie ma pracownika.


Z tym zdaniem zostawię fanów ekipy The Gunners.

Chaos kontraktowy:

Niejednokrotnie w brytyjskich i zagranicznych mediach można doszukać się informacji, według których jakiś zawodnik Arsenalu nie przedłużył jeszcze swojego kontraktu. Tak było w przypadku chociażby Alexis Sancheza, Mesuta Özila czy Aarona Ramsey'a. Brak nowych kontraktów dla wspomnianych wyżej zawodników sprawiło, że stali się oni łakomym kąskiem dla wielu klubów ze światowej czołówki.

W mojej opinii nie można obarczać winą tylko jednej strony za taki stan rzeczy czyli w tym przypadku Ivana Gazidisa. Przedstawiciele piłkarzy z pewnością chcieli ugrać jak najwięcej dla siebie i swoich klientów, co wiązało się z przedłużającym się czasem na znalezienie jakiegoś konsensusu. Do tego okresu należy również dołożyć czas spędzony na rozmowach agentów tych piłkarzy z innymi zespołami, które widziały dla nich miejsce w swoich szeregach.


Dlaczego kolejny CEO Milanu jest łysy?

To pytanie niejednokrotnie słyszałem wśród wielu rozmów pomiędzy kibicami Milanu.

Ktoś kiedyś powiedział, że człowieka doświadczonego można poznać po ilości włosów na głowie albo raczej po ich braku.

Myślę, że kwestia wielkości łysiny na głowie nie było podstawowym kryterium wyboru nowego dyrektora generalnego.

Pierwszym, bezwłosym CEO ekipy Rossonerich był Adriano Galliani, który zyskał uznanie w oczach Silvio Berlusconiego pod koniec lat siedemdziesiątych, kiedy to wspólnie pracowali nad rozwojem wzmacniaczy sygnału telewizyjnego na terenie Włoch. Następnie Galliani rozpoczął swoją przygodę ze światem calcio w szeregach Monzy jako działacz sportowy. Dobra praca bezwłosego biznesmena w owym klubie zaowocowała przenosinami do Milanu.

Drugim w kolejności łysym CEO zespołu Il Diavolo był Marco Fassone. Włoch zyskał przychylność chińśkich właścicieli Milanu dzięki pracy w Juventusie i Interze, a w szczególności dzięki współpracy z grupą Suning, która włada do dziś dzień ekipą Nerrazzurich.

Wybór kolejnego dyrektora generalnego klubu z Via Aldo Rossi również nie był kwestia przypadku. Gazidis jest uznawany za eksperta do spraw marketingu, finansów oraz mistrza jeśli chodzi o zwiększanie przychodów klubowych. To właśnie zadecydowało o jego przybyciu do Milanu, który chce wyjść z pewnych schematów i rozpocząć nowy rozdział w swojej historii.


Czy na łysych CEO Milanu krąży jakaś klątwa?

To pytanie wydaje się być absurdalne, ale takie teorie spiskowe również się pojawiają.

Adriano Galliani i Marco Fassone zaliczyli dobry początek w Milanie. Każdy z nich przyczynił się w mniejszym lub większym stopniu do pozyskania wielu ciekawych zawodników (wielu, nie znaczy każdego, żebym zaraz nie usłyszał argumentu, że "według mnie" taki Bakaye Traore czy Cristian Zaccardo byli wzmocnieniami na miarę Milanu), ale niestety nie zaliczyli happy endu w naszych szeregach.

Obu działaczy łączy niemal identyczne zakończenie współpracy z ekipą Rossonerich - problemy finansowe właścicieli włoskiego klubu.

Silvio Berlusconi nie był w stanie (przynajmniej on tak twierdzi) pomóc finansowo swojemu ukochanemu zespołowi, któremu kibicuje od lat dziecinnych. To odbiło się na sytuacji w Milanie, co było widoczne nie tylko kadrowo, w czasie mercato, ale także w ligowej tabeli.

W takich oto warunkach, w ostatnich latach pracy dla Rossonerich, Galliani pozyskiwał przeważnie darmowych zawodników, prowadząc rozmowy z agentami piłkarskimi przy dobrej rybce lub owocach morza. Swoje za uszami też miał, ale może poruszę ten temat w innym tworze felietonopodobnym.

Jeśli chodzi o Yonghong Li  to Azjata jak się szybko pojawił tak szybko zniknął, zostawiając klub na granicy niewypłacalności i osamotniony w starciu z UEFA.

Na domiar złego Marco Fassone próbował czarować UEFA wymyślonymi prognozami finansowymi, związanymi z przychodami Milanu na rynku azjatyckim, które jak później się okazało nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Taka postawa jedynie ciągnęła Milan na samo dno i budziła śmiech i pogardę na arenie międzynarodowej.

Czy taki los czeka także Gazidisa?

 Elliott dysponuje aktywami o wartości 34 miliardów euro [źródło: Forbes] i jest jednym z największych funduszy inwestycyjnych na świecie. Od wielu lat Paul Singer i spółka wiedzą, jak obracać pieniędzmi, aby przynosiły one odpowiednie zyski i nie traciły na wartości. Przy założeniu, że Elliott pozostanie na dłużej w Milanie i nie wydarzy się żaden kryzys finansowy, uważam, że przykry los jego poprzedników nie powtórzy się w jego przypadku. Ivan Gazidis jest prawdziwym ekspertem jeśli chodzi o działania marketingowe oraz finansowe i wie jak wyjść z trudnej sytuacji. Jego doświadczenie może okazać się światełkiem w tunelu w drodze do powrotu Milanu do europejskiej czołówki.


Co myślę o Gazidisie?

Nie będę ukrywał, że przed jego przyjściem do Milanu, nie wiedziałem o nim tak naprawdę nic. Nie wynika to z mojej ignorancji do jego osoby, ale raczej z faktu, że na co dzień nie interesuję się tym, co się dzieje w Arsenalu czy w MLS, w której stawiał swoje pierwsze kroki jako działacz sportowy.

W oparciu o informacje, które zebrałem podczas tworzenia tego sportowego wywodu, uważam, że dzięki doświadczeniu Gazidisa na arenie międzynarodowej oraz we wszelako rozumianych dziedzinach finansowych i marketingowych, Milan może zyskać naprawdę wiele. Jeśli 53-latek będzie kontynuował swoją pracę jak chociażby w Arsenalu (przynajmniej pod względem umów sponsorskich) to Rossoneri mogą wkrótce znowu zacząć na siebie zarabiać, co może pomóc klubowi w jego odbudowie oraz powrocie z przytupem lub nie na europejskie salony.

Komentarze

  • avatar
    MK92
    Dzięki za przybliżenie sylwetki naszego nowego dyrektora generalnego.